Droga marzeń

No cóż – chyba wiemy, że marzenia same się nie spełniają – musimy ostro popracować.  Droga do marzeń nie jest także kwiecistą dróżką, usłaną stokrotkami. To często wyboista, kręta droga, wymieszana uśmiechem, radością, łzami, dołami, rozterkami, zniechęceniem i znowu radością…Czasami rozpiera nas duma, czasami mamy dosyć. I zadajemy sobie pytanie, czy było warto. Cena marzeń jest często bardzo wysoka, pomieszana z ryzykiem, ale myślę, że zawsze niższa od tej, kiedy mamy poczucie że życie przemija, a my nie chcieliśmy ryzykować. Ale to nasze życie i nasze wybory.

Skąd się tutaj wzięłaś ? – to częste pytanie, które zadają mi goście. Opowiadam im – czasami dłużej, czasami zdawkowo – zależy od dnia i chwili…

Nie chcę, by ten wpis był bardzo osobisty, ale…no cóż.. życie pisze nam różne scenariusze. I czasami rządzi tzw. „przypadek”. Chyba też u mnie tak było pokrótce – kupiłam ziemię wiedząc, że to 460 km od Warszawy, a że lubię wyzywania – stwierdziłam, że dam radę. Wiele osób wprost pukało się w czoło. Ja też potem zresztą często też…

Dzika ziemia, porośnięta chaszczami, bez prądu, wody…znacie piosenkę Muńka Staszczyka …”nade mną nieba bezkres, wokół mnie szary bezsens, powiedz, co to za miejsce? Gdzie tu jest sens?..”

Ale udało się w końcu to jakoś okiełznać, muzyka Muńka była wtedy u mnie na topie 😉

A potem powstawały – studnia, ekologiczne oczyszczalnie i …zaczęły rosnąć domki. To była ogromna radość, ale zwątpienie też nie odpuszczało… To była walka. Podczas budowy przewijali się różni ludzie, było mnóstwo fajnych, ale i trudnych sytuacji.. czasami takich, że wbijały człowieka w ziemię. I wtedy pojawiał się Myslovitz…” nie poddaj się, bierz życie jakim jest i pomyśl, że na drugie nie masz szans. Po co ten stres, myślisz że nie masz nic…nie poddaj się…”, Tego warto było słuchać często, eh.

Pamiętam dobrze kilka z tych mega trudnych chwil. Kiedyś zadzwoniłam do przyjaciela. Powiedziałam mu, że nie dam już rady. I on wtedy dał mi siłę (dziękuję, Ty wiesz;) i powiedział – dasz radę, znam Cię – masz dużo siły. A teraz idź na drogę, wycisz się, złap dystans i spójrz na to, co stworzyłaś, popatrz na to wszystko w ten sposób jakbyś patrzyła gdzieś z góry. I tak zrobiłam.. i wiecie – stojąc na tej drodze pomyślałam w pierwszej chwili – chyba oddam te domki komuś,, ale po chwili zaczęłam patrzeć inaczej, powoli przychodził spokój, duma i zaczęła odżywać radość , Za jakiś czas przyszedł następny cios, ale tym razem cholernie bolesny –  strata niezwykle bliskiej osoby –  mamy, która zawsze mocno we mnie wierzyła, dawała siłę…ogromnie wspierała… i znowu przyszło zwątpienie, a nawet bunt. Przecież miała tu mieszkać, tak bardzo się cieszyła.. Kiedy jechałam do niej – wszystko pękło, poczułam że zrobiłam ogromny błąd, że to był kompletny bezsens z tymi marzeniami…i wtedy zadzwonił gość, który przyjechał z dziewczyną do Osady, ale mnie już tam nie było.. Wczoraj wspomniał tę chwilę w swoim komentarzu na FB Osady. Bezcenne, wzruszyłam się.  On wtedy dał mi tak wiele siły, powiedział że to miejsce dało im tak dobrą energię, że tutaj rozwinęła się ich miłość. I to był właśnie ten dzwoniący do mnie Anioł – poczułam sens tworzenia tego miejsca. Miejsca, w którym ludzie są szczęśliwi. I znajdują szczęście.Też Wam dziękuję Aniu i Bartku – marynarzu;). A ślub odbył się w Osadzie, wesele też – i to był ten jeden wyjątek. Dla nich.Tak miało być 😉 i jest też malutka Zuzia – ich owoc pięknej miłości. Cudo 😉

Jacy ludzie przyjeżdżają do Osady?  Wiecie, co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? To, że Osada ma szczęście do bardzo fajnych ludzi. Mają różne historie, są na różnych etapach życia, przyjeżdżają z różnych stron Polski i z zagranicy. Kochają oglądać niebo, wędrówki piesze, rowerowe i motocyklowe,chodzą boso..i wracają tutaj znowu, bo kochają naturę, długie wieczory przy ognisku, pełne ciekawych rozmów, kąpiele w baniach przy gwiazdach. I nie chcą stąd wyjeżdżać.. A dla mnie najważniejsze, by byli tutaj szczęśliwi, by zatrzymali się na chwilę, wtopili się w naturę i wracali do siebie odnowieni. Żeby nie bali się swojej drogi marzeń, bo gdzieś na końcu czeka radość, spełnienie i dużo dobra. Nie tylko dla nas, ale dla innych! Trzeba ryzykować, bo życie jest jedno. Też kocham to miejsce! Ostatnio powstała tężnia solna dla gości;) i to nie koniec;) Jestem wdzięczna wszystkim ludziom, dzięki którym wszystko się spełniło i nadal spełnia;)

Zapraszam do Osady! Goście mówią, że to miejsce daje siłę i jest magiczne. Wiem, że tak jest – teraz ziemia, natura oddają siłę – dla Was Kochani;)

a takie były początki mniej więcej 😉

Scroll to top

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. więcej informacji

Aby zapewnić najlepszą możliwą jakość przeglądania, ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie” Jeśli nadal będziesz korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij